Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
xxx BBB

Blog Emigranta - właściciela Planetki Czerwonego hrabiego
Autorskie Teksty Czerwonego Hrabiego 

         
         
         
         
         
XX                          
 

Urodziłem się, cieszyłem tym co miałem i jakoś żyłem w  PRLu kiedy inni walczyli. Dziś egzystuję ku rozpaczy demokratycznego państwa polskiego przeliczającego homosovietikusom, moherowcom czy innym emerytom ilość lat potencjalnego życia  na wydane złotówki.
Ciągle jednak wyobrażam siebie takim jakim jestem na tym zdjęciu i zamiast potrzeby umierania za demokrację czuję potrzebę  małej  eksplozji literackiej. 
Książki nie napiszę. To ryzyko. Wielcy też piszą a nikt  nie czyta i jeszcze po  kilku latach te książki można nabyć w tanich księgarniach za równowartość jednej rolki papieru toaletowego. Tylko niektóre rozejdą się szybciej  jako nagrody lub dodatek proszku do prania.

 

Czerwony hrabia jako akordeonista

 
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
          xxx  
 

Bezpieczniej  jest blogować w Internecie umieszczając na blogu licznik zliczający wizyty własne blogera do ogólnej liczby odwiedzin. Wpływa to na poprawę samopoczucia. 

 
                           
  INWOKACJA                
      ( zamiast CV )            
  xxx                        
   

Bogowie i Muzy zdecydują co na tym blogu napiszę. Na pewno będzie dużo polityki. Nasi Wodzowie nie pozwalają o niej zapomnieć. Pozostawiają wybór między waleniem młotkiem w monitor a a stukaniem w klawiaturę. Wybrałem to drugie. 

 
  xx                        
 

Nie jestem typem rewolucjonisty. Mam wrodzoną skłonność do podporządkowywania się władzy obojętnie państwowej czy partyjnej. W ogóle mam duszę dupowłaza. W każdej pracy, partii czy organizacji starałem się awansować. 
Satelitując koło wybranej organizacji czy instytucji zawsze kochałem jej władze. Uczucie moje cechowała stałość. Kiedy zmieniał się szef  kochałem następnego szefa. Jak się zakocham to obiektu nie zmieniam, zawsze szef był i jest obiektem mojej miłości. Jeżeli jakiekolwiek moje postępowanie powodowało lub spowoduje czyjeś emocje to przez zwykłego życiowego pecha. 

 
  xxx                        
  A z tym pechem to było tak:                
  xxx                        
 

Kiedyś w głębokim PRL chrapałem na zebraniu ZMS ( Związek Młodzieży Socjalistycznej ) podczas wyboru przewodniczącego. Puknięty w bok usłyszałem tylko słowa „ proszę podnieść rękę do góry”. Myślałem, że to akt głosowania i automatycznie podniosłem rękę. Okazało się, że podniosłem sam a pytanie brzmiało czy ktoś z sali ma kontrkandydata wobec osoby protegowanej przez dyrekcję zakładu.
Byłem niedokładnie rozbudzony, nie miałem jeszcze poczucia rzeczywistości. 
Pokazałem palcem chłopaka, którego nawet nazwiska nie znałem, bo pracował od niedawna. Po prostu siedział na przeciwko. Spowodowało to wręcz buntowniczy entuzjazm i w jawnym głosowaniu mój kandydat przeszedł. Przeszedł by sam diabeł, żeby tylko nie wybrać kandydata dyrekcji, szefa zakładowego ORMO. W efekcie i ja awansowałem w ramach organizacji a dyrekcja zaczęła zaczęła mi wyczyn darować. Do czasu.

 
  xx                        
 

W krótkim czasie ZMS rozrosła się z małego koła do zakładowej organizacji obejmującej prawie całą młodzież zakładu. Niestety to, co zyskałem wkrótce straciłem. Mój protegowany przewodniczący w czasie wydarzeń marcowych 1968 wpadł na drukowaniu antyrządowych ulotek w zakładowej powielarni. Ja jako jedyny mający do niej klucze, stałem się współpodejrzanym a podobno nasza ściśle tajna organizacja miała już zaczynać swoją działalność conajmniej od opisanego zamachu na kandydata dyrekcji w czasie wyborów w ZMS. Nie było jednak za Władysława Gomułki tak źle  jak to dzisiaj usiłują to niektórzy przedstawić. Złożyliśmy samokrytykę i zapisaliśmy się do PZPR. 

 
  xxx                        
 

Organizacja partyjna rosła w siłę, ale pech mnie nie opuszczał. Trochę więcej jak rok później, już jako członek PZPR a jeszcze działacz ZMS dostałem zadanie przygotowania transparentów na Pierwszego Maja. Zleciłem  prace kilku młodzikom  i jako nadzorca poszedłem z pracy na piwo. Pod moją nieobecność ktoś z biura dał im klej biurowy. Kartonowe literki z napisem "Naród z Partią" odpadły z transparentu dokładnie w czasie pochodu. Była afera ale nikogo z pracy nie zwolniono a od kariery politycznej uchronił mnie kolejny pech czyli powołanie do służby ojczyźnie.

 
  xxx                        
 

W wojsku już od kociego okresu rzuciłem hasło zorganizowania Wielkiego Konkursu z Wiedzy Wojskowej i Politycznej. Konkursu nigdy nie zorganizowałem, ale pomogło mi to awansować w KMW ( Koło Młodzieży Wojskowej ). Dowództwo jednostki podniecił też fakt, że poza jednostką w potyczce z jakimiś cywilami wygrałem Konkurs Wiedzy o Polskiej Partii Robotniczej. Dostałem zegarek.

 
  xxx                        
 

Zachwyt trwał do czasu, gdy jako politycznie przygotowanemu dowódcy drużyny, powierzono mi nadzór wyjazdu grupy żołnierzy na oddanie krwi. Byłoby dobrze, ale tego dnia krwi nie przyjmowano i do powrotnego pociągu było sporo czasu. Niedoszli krwiodawcy popili sobie, zdemolowali pociąg oraz lokal gastronomiczny w kolejnej miejscowości, Z lokalu wszystkich nas wyłowiło WSW. Ucieczka nie była możliwa, bo Stara 66 ustawiono tak, że  w panicznej ucieczce przed pałami WSW wpadało się z lokalu pod plandekę samochodu. W drodze do jednostki żołnierze wszczęli alarm, że chcą siusiu. Samochód się zatrzymał i WSW znów musiało ganiać po polach. Ja  ze strachu wytrzeźwiałem i nie opuściłem pojazdu. Jako partyjnemu i dowódcy zamiast aresztu pozwolono  mi się ogolić na łyso. Chyba lepszy byłby areszt. trzy miesiące z własnej woli nie wyszedłem na przepustkę. Spraw sądowych wojsko wtedy raczej nie przewidywało.  Nie szukano też zastępczych winnych. Ja odpowiadałem za całą bandę więc innym  sprawę po prostu podarowano.
Nawet były szanse na awans do kaprala. Nie dostałem przez Gierka. Podjął walkę z jakąś "falą". Baniaki zaczęły gadać bzdury i niewiele brakowało bym zakończył służbę w Orzyszu.

 
  xxx                        
 

Co stanąłem na nogi gdzieś wpakowałem ręce. Co stanąłem na rękach to wpakowałem gdzieś pysk. I tak całe życie.

 
                           
  Nie chcę przynudzać więc zróbmy w PRL jeszcze tylko jeden mały przystanek za końcowego Gierka.  
  xxx                        
 

Pytany przez poważne gremium ilu członków liczy KSS KOR opowiedziałem, że 1000. Widząc głupie miny – szybko dodałem , że 1000 sympatyków. Nawiasem mówiąc nie wiedziałem wcale ,że istnieje coś takiego jak KSS KOR. Niewiedza o tak zwanej opozycji demokratycznej nie przeszkadzała mi publicznie walnąć , że połączenie PPS i PPR było błędem, bo dzięki istnieniu dwóch robotniczych partii istniałaby możliwość walki o władzę i swoisty system dwupartyjny.

 
  xxx                        
 

Znów utraciłem to, co z takim uporem budowałem. Nie zainteresowałem się po tym fakcie ani wspomnianym PPS ani ówczesną opozycją. Rozpocząłem odbudowywanie strat w jedynie słusznym ustroju. I tak przeciętnie, co 2-3 lata od nowa.  

 
  xxx                        
  Na dodatek okazało się, ze nie tylko sobie, ale i tym, których kochałem przynosiłem pecha. Kogo wspieram ten upada.  
  xxx                        
 

Dowodem tego jest fakt, że w 1989 roku moja PZPR przestała istnieć i wcale na tym się nie skończyło. Jak władzę objęła Solidarność  to zaproponowała mi bym do niej przystąpił. Nie skorzystałem z propozycji. Dzięki temu "Solidarność" dobrze czuje się do dzisiaj a mnie przypięto Złoty Krzyż Zasługi i wywalono na emeryturę. 

 
                           
 

Inaczej skorzystałem z nowej sytuacji. Podobno stworzono demokrację i można wybierać szefów do kochania no to miłość swą przelałem na Stanisława Tymińskiego. Nie wiedziałem, że po peerelowskiej prozie przyszedł demokratyczny teatr i ktoś sznurki pociąga bym pokochał pociągającego. Mój  wybór Tymińskiego i Partii X a następnie siedmioletnia przynależność zdecydowanie zaszkodził temu politykowi i jego partii. Przez cały czas demokracja ciągle nas moczyła, aż utopiła. Dziś nie ma śladu po tej Partii. Nawet adres po niej zlikwidowano dając posesji gdzie mieściło się biuro numer od innej ulicy co na Starym Mieście w Warszawie zrobić nietrudno.

 
  xxx                        
 

Gdy zlikwidowano mi Partię X wstąpiłem do SdRP. Niewiele minęło czasu a Leszek Miller zlikwidował tę partię powołując SLD. SLD już nie zaszkodziłem bo uciekłem za Piotrem Ikonowiczem. Dzięki temu SLD mogła spokojnie wygrać wybory. Proszę mi wierzyć ale w przypadku tej partii sama się po kilku latach rządzenia zniszczyła.

 
                           
 

Zwróciłem się  w kierunku PPS. Deklaracji nie wypełniłem bo Piotr Ikonowicz zgrabnie mnie zatrzymał przed drzwiami. W czasie wyborów prezydenckich będąc zgłoszonym kandydatem usiadł na jakimś oknie , bujał nogami i oświadczył, że nie będzie glosować na siebie. Wpadłem jednak na pomysł zrobienia "Witryny socjalistycznej" ze wskazaniem na PPS. Postanowiłem w tej formie wspomagać ją by z żaby zamieniła się w księżniczkę. Dla tej miłości i z natury dupowłaza budowałem się jak mogłem. Moją pierwsze zdolności ktoś ocenił, ze jeżdżąc traktorem po internecie mniejsze szkody bym wyrządził niż moją witryną. W końcu łyknąłem html a "Witryna Socjalistyczna" przez kilka lat była w wyszukiwarkach na TOP 10 szczególnie przy haśle "socjalizm" Zasłużyłem na umieszczenie w linkowniach PPS.

 
   xxx                      
 

Najpierw na jakiejś regionalnej stronie. Ale jak pech to pech. Umieściłem zdjęcia Piotra Ikonowicza i Jana Łopuszańskiego obok siebie z komentarzem wskazującym identyczność programu i moja witryna wyleciała z linkowni. Z uporem zabrałem się do studiowania na temat PPS dzięki czemu powstała dość obszerna witryna o historii ruchu robotniczego. Ktoś nazwał ją "świetną witryną historyczną" co przeżyłem ciężko bo do tego momentu myślałem, że to co na niej umieszczam to  aktualności.

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

Wkrótce znów zasłużyłem na umieszczenie mojej "Witryny Socjalistycznej" w linkowniach PPS i to na centralnej witrynie tej partii .To był jednak szczyt osiągnięć i to krótkotrwały. Pochwaliłem się znajomym , że moja linka jest na stronie PPS. Zajrzeli i w śmiech. Nie zauważyłem, że obok znalazły się linki gejów i lesbijek. Na moją prośbę pozbawiono te linki mojego towarzystwa, ale i tak trzy tygodnie chodziłem w swej miejscowości między opłotkami . Naiwnie liczyłem, że to tamte linki znikną. Okazuje się, że uderzyłem w jakieś nadrzędne wartości i zmoczyłem tyłek.
Już pięć lat nie satelituję PPS a partia nadal nie może odzyskać przedwojennej świetności, ba nawet tej kondycji z lat dziewięćdziesiątych gdy miała trzech posłów w parlamencie.

 
  xxx                        
 

Praktycznie od zarania transformacji ustrojowej przyglądałem się Samoobronie. Wiejskiej związkowej jaskółeczce pomagałem organizować zebrania, zbierać podpisy. Potem gdzieś zniknęła mi z oczu by za kilka lat pojawić się jako Partia. Krótkie wsparcie jakie udzieliłem Partii Samoobrona rozlepiając w 2001 roku plakaty po wsiach powiatu nie zdążyło jej zaszkodzić i przekroczyła próg wyborczy wchodząc do parlamentu. 
Patrząc historycznie klęska Samoobrony rozpoczęła się w okresie jej największych sukcesów, czyli kiedy ogłosiłem swą miłość do Andrzeja Leppera i wstąpiłem w szeregi Samoobrony . Jeździłem na zjazdy, brałem udział w lokalnych władzach, agitowałem, prowadziłem powiatową stronę internetową która bujała w top 10 na hasło "samoobrona" mimo licznych witryn kung - fu i innych  sztuk walki, jednym słowem działałem. Wydawało mi się, że pierwszy raz mej miłości nie szkodzę.
I wtedy stałe się rzecz najstraszniejsza. Lepper poparł PIS. Od początku byłem temu przeciwny. czułem klęskę. Jest logiczne że PIS - partia która nie dopuszcza koalicjantów do resortów siłowych idzie na dyktaturę. Agitowałem kolegów aby nie przyjmowali stanowisk bo koalicja  nie pasuje do  Samoobrony i prędzej czy później Lepper zrobi jakąś woltę. Z radością przyjąłem gdy zrobił to we wrześniu 2006 roku. Niestety po miesiącu wrócił do koalicji a to oznaczało, że widocznie przynoszę memu ukochanemu szefowi pecha i oddałem legitymację. Dziś już wiemy że za późno.   

 
  xxx                        
 

Postanowiłem, że nie zakocham się już w żadnej partii, odsunąłem też od Internetu na prawie dwa lata. Coś się we mnie zaczęło budzić wiosną 2008 roku - pół roku przed skończeniem sześćdziesiąt lat. Wpierw zrobiłem "Planetkę Czerwonego Hrabiego" w której ogłosiłem emigrację z Polski i rozpocząłem przywracanie do sieci moich materiałów o ruchu robotniczym .

 
 

Witryna  w maju 2008 została nominowana przez redaktorów Republiki WWW do konkursowej siódemki witryn a w czerwcu 2008 wybrana przez internatów na najlepszą witryną Republiki WWW na Onet.pl. Uzyskała tym samym prawo do noszenia znaczka podium.

Czerwony hrabia na podium w republika onet.pl

 
   
 

Teraz na Planetce umieszczam bloga z poczuciem miłości do władzy i misji do spełnienia. Chcę uratować elity polityczne i gospodarcze ostrzegając przed gniewem ludzkim. ( Gniew ludzki to taka odmiana gniewu poważniejsza w konsekwencjach od gniewu boskiego, bo jak mówi przysłowie ludowe zawsze przywoływane gdy idziemy na całego: "Raz się żyje, Piekła nie ma".)

 
  xxx                        
 

Jeśli ktoś uzna ,że swoją witryną albo blogiem robię fakju jego poglądom politycznym to naprawdę następuje to przez przez absolutnego pecha i totalną niezdarność. Mam nieociosany chłopsko - robotniczy charakter więc palce nieraz zginają mi się w najmniej odpowiednim momencie. Wszystkie, z wyjątkiem środkowego. To od czasu gdy pracowałem jako robotnik. W środkowy palec wlazł mi metalowy wiór. Dostałem zastrzał.

 
                  Edmund Bared  
                  Lipiec 2008  
  Frequently Asked Question :                
                           
  Dlaczego witryna to  Planetka?              
    Wewnętrzna emigracja. Wyobrażam sobie, ze nie mieszkam tam gdzie mieszkam.  
  xx                        
  Dlaczego jestem Hrabią ?              
   

Mam planetkę to mam prawo przybrać tytuł związany z władzą na tej  planetce. Nade mną tylko Bozia czyli serwer REPUBLIKA. ONET.PL

 
  xxx                        
  A skąd ten  Edmund Bared ?          
   

Moja ksywka przyjęta wiele lat temu  od pierwszych liter nazwiska  i angielskiego określenia - czerwony,  konsekwentnie wykorzystywana w Internecie

  xxx                        
 

Dlaczego na witrynie pojawia się dużo materiałów wskazujących, że gdzieś w podobnej formie były publikowane ? 

 
    Planetka to moja trzecia witryna od 2000 roku.  Dwie poprzednie już nie istnieją. Mam zamiar wykorzystać na niej znaczną część materiałów z tamtych witryn chociaż często w formie  przetworzonej.   
  xxx                        
  Dlaczego tyle miejsca Planetce zajmuje POLITYKA ?      
    interesuję się tymi zagadnieniami od początku świata.  
    xxx                      
                 
   

czyli www.socjalizm2008.republika.pl  wystartowała w kwietniu  2008 roku. W październiku skończę 60 lat można więc dowcipnie ją traktować jako "Edmund Bared - ostateczne rozdanie". Blog Emigranta startuje w lipcu 2008.

 
  xxx                        
  Kilka fotografii                  
  xxx                        
 

Czerwony hrabia ze słuzbowym mikrofonem

         
   

Autor witryny pół wieku póżniej

 
     
     
     
     
     
     
     
    Autor witryny
 pół wieku później
 
     
           
           
  xxx                        
  Typowy komunista z drugiej połowy XX wieku w Polsce        
  xxx                        
 

Typowy Czerwony hrabia z II połowy XX wieku

     

Czerwony hrabia  zostaje komunistą

 
                   
 

Czerwony hrabia - piątka z religii

           
             
             
             
             
             
             
             
             
             
             

Monitoring

 Monitoring 

Powrót do początku strony

 Powrót do strony głównej