Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
xxx


Autorski Tekst Czerwonego Hrabiego 

Historyjka Czerwonego Hrabiego czyli Kukułka w Koronie
xx
xx
 MAŁE NIEWINNE I CICHE MIASTECZKO TARGOWICA 
xx

Trudno w krótkim opracowaniu przedstawić dokładnie przyczyny upadku Polski, jaki rozpoczął się w  XVII wieku kończąc w XVIII wieku rozbiorami Polski ale można wskazać na kierunek indywidualnej  pracy nad tym tematem. 
Jeżeli ktoś do dziś myślał, że odbyło się to w wyniku brutalnej obcej agresji bez udziału polskich elit  to  się zastanowi. Ten co wiedział, też na pewno dla odtrutki, chętnie posłucha co mam do  powiedzenia.  

Jedną z przyczyn upadku XVIII – wiecznej Polski było pełne rozpasanie szlachty korzystającej ze swej  złotej wolności. Złota wolność to coś, co obecnie zwiemy liberalizmem, czyli przyzwolenie dla  bogatych i uprzywilejowanych odłamów społeczeństwa na korzystanie z wolności bez liczenia się z  interesami państwa i społeczeństwa. Szlachta to było około 5%, gdzieniegdzie 10% społeczeństwa  polskiego. 

W XVII i XVIII wieku Polska podupadała. Biedniejące i wykorzystywane do bólu chłopstwo wstrząsało  krajem wybuchającymi, co rusz powstaniami. (Klasy robotniczej wtedy jeszcze nie było.)  Przypomnijmy chociażby powstania kozacko -chłopskie na Ukrainie, czy powstania chłopskie na  Białorusi, na Śląsku, w Małopolsce, Wołyniu, na Mazowszu, Podkarpaciu czy w Wielkopolsce. Nie  zmieniało to dobrego samopoczucia elit szlacheckich i arystokratycznych. 

Polska była ekonomicznie porównywalna do państw zachodnich a silniejsza ekonomicznie od Rosji,  jednak większość środków znajdowała się w rękach prywatnych czyli szlacheckich. ( Nie było  wówczas pojęcia mienia państwowego ale jego rolę w różnych państwach spełniało mienie  królewskie.) Skutkowało to między innymi tym, że Austria mogła pozwolić sobie na armię, 140-tysięczną, Rosja 300-tysięczną zaś armia Polska przekraczała niewiele 20 tysięcy.
Według  ówczesnej polskiej doktryny, kraj, który nie ma armii nikomu nie zagraża a więc jest bezpieczny. Elity  polskie miały ważniejsze zajęcia: pijaństwo, warcholstwo i gromadzeniem bogactw. 
Zamiast dbać w sposób rzetelny o armię, rozbudowę państwa i jego finanse, szukano pretekstów do  obniżania obciążeń warstw posiadaczy. Przykładowo magnateria litewska z uwagi na straty poniesione  trwającym kilka lat powstaniem Chmielnickiego sto lat z tego tytułu korzystała z ulgi  podatkowej. 

Ówczesna sytuacja w Polsce zaczęła się  podobać sąsiadom i dbali o to by się  już więcej się nie  zmieniła.
 

Przykłady ?  

Chociażby poczdamski traktat prusko – rosyjski z 1720 roku, w którym te państwa zobowiązały się do  podtrzymania w Polsce złotej wolności w tym liberum weto i wolnej elekcji.  
Wszyscy, którzy chcą pamiętać, pamiętają też na pewno ze szkoły sprawę traktatu trzech czarnych  orłów z 1732 roku w sprawie następstwa tronu w Polsce.  

Sąsiedzi zaczęli pilnować uchwał naszych sejmów a wojska obce chodzić po kraju jak było im  wygodnie.  
Przypomnę tu zdobycie Gdańska przez wojska rosyjskie w 1734 roku w pogoni za niechcianym  przez polskie elity królem Stanisławem Leszczyńskim czy zlikwidowanie przez wojska saskie i rosyjskie w 1735 roku tzw. konfederacji dzikowskiej, czyli jednej z dość wczesnych prób sprzeciwienia się temu, co się w Polsce dzieje. 

Czasami sąsiedzi potykali się na terenie Polski między sobą nawet nie zauważając, że nie są u siebie.   Kraj był formalnie niepodległy, co nie przeszkadzało wywózce niesfornych posłów opozycji w głąb  Rosji, jak to miało miejsce w 1768 roku – do Kaługi. 

Arystokracja polska prowadziła Polskę do rozbiorów, co widzieli nie tylko nasi wrogowie. 
Na cztery lata przed pierwszym rozbiorem Polski Turcja  poczuła się zagrożona postępującym  upadkiem naszego kraju, wypowiedziała wojnę i zaatakowała Rosję żądając wycofania wojsk  rosyjskich z Polski. polska arystokracja i szlachta Turcji nie wsparły. Turcja samotnie nie miała szans  by wywalczyć nam rzeczywistą niepodległość. 

Pierwszy rozbiór Polski został zatwierdzony przez polski Sejm w 1773 roku. To ten sejm, na którym  Rejtan właśnie z tego powodu rwał na sobie koszulę, lecz był to głos oddany w pustyni i w puszczy  ogólnego nierządu i chcicy elit do Unii z obcymi.  

Minęło jeszcze trochę lat i zdychające fikcyjnie państwo rozebrano do końca. 

Kiedy na początku okresu upadku niewielkość armii polskiej wynikała ze szlacheckiej teorii  współistnienia z sąsiadami to już pod koniec XVIII wieku armii zwiększyć po prostu nie można było.  Uchwała wojskowa Sejmu Wielkiego z 1788 roku o zwiększeniu wojska do 100 tysięcy spotkała się ze  sprzeciwem sąsiadów. Zresztą, ze sprzeciwem większości polskiej szlachty też, bo po raz pierwszy od kilku wieków próbowano obciążyć ją podatkami. 

Szczycimy się Sejmem Wielkim i Konstytucją III Maja wstydliwie zapominając, że ani Sejm ani  Konstytucja nie powstała z woli większości ówczesnych elit mających wyłączne uprawnienia do  glosowania a niektóre uchwały w tym samą Konstytucję musiano przeprowadzić wręcz pozaprawnymi  wybiegami. 

Trudno określać dziś atmosferę tamtych czasów, ale wydaje mi się, że wola elit do utrzymania  państwowości nie była zbyt silna. Górowała prywata, kosmopolityzm i oczekiwanie korzyści z  podporządkowania się sąsiadom a większość społeczeństwa z góry zakładała, że nie ma co wzniecać  buntu bo sprawa iż tak przesądzona. Elity zakładały Polsce cugle innych państw. 

Bardziej liczna niż Sejm Wielki i mocniej obsadzona ówczesnymi wielkimi nazwiskami była Konfederacja  Targowicka skierowana przeciwko Konstytucji 3 Maja i za przywróceniem dawnego dawnego status  quo. W tym celu Konfederacja zaprosiła do Polski wojska rosyjskie (bez wyrzutni antyrakietowych  ). Sejm grodzieński z 1793 roku  zatwierdził traktaty kolejnego rozbioru.  

Naszych szlachciurów rajcowało to, że ocalili liberum veto , wolną elekcję, nienaruszalność władzy  dominialnej panów nad chłopami i zepchniecie mieszczan tam skąd przyszli przed Konstytucją 3 Maja. 
Zaborcy nie robili nic wbrew woli naszych elit. Stały scenariusz to zaproszenie obcej armii, wspólne z  zaborcami potłuczenie dysydentów i zatwierdzenie sprawy przez Polski Sejm. 

Oczywiście były i objawy niesubordynacji. 

Kiedy magistrat Gdańska podpisał kapitulację wobec oblegających miasto w 1793 roku wojsk pruskich  nieokrzesani mieszczanie chwycili za broń.  
Do ruchu miejskiego i ludowego odwoływali się inicjatorzy ostatnich porywów obronnych w tym  Tadeusz Kościuszko. Zryw tych, co dotychczas w tym kraju nie mieli nic do powiedzenia tzw. plebsu.  Beznadziejny zryw na dwa lata przed trzecim rozbiorem, w praktycznie zgodnie z wolą elit nie  istniejącym już państwie polskim.  

Po dwustu latach agonii i półtora wieku niewoli Polska w pierwszej połowie XX wieku przez dwadzieścia  lat funkcjonowała za sprawą PPS i ruchu socjalistycznego jako państwo. Państwo  działało, pomimo, że wieki niewoli uczyniły z wielu terenów obszary faktycznie narodowo obojętne. 

W 1939 roku dokonano ponownego rozbioru Polski między Niemcy a Rosję. Nie udało się to do końca,  bo jeden z rozbierantów napadł na drugiego. W wyniku ogólnoświatowej zawieruchy utraciliśmy ziemie  wschodnie uzyskując w zamian oparte o dawną słowiańszczyznę ziemie na zachodzie i północy. 
W sytuacji słabszego koalicjanta rozwiązanie jałtańskie wydaje się dziś rozwiązaniem propolskim  dającym nam w określonych warunkach szansę na utrzymanie państwowości, chociaż na częściowo  zmienionych terenach. 

Rosja , ówcześnie jako ZSRR w jakimś tam stopniu ograniczała naszą suwerenność przede wszystkim  wpływając na rozwiązania ideologiczne. Niemniej nie potrafiła okiełzać nas gospodarczo i akceptowała  rozwój naszych sił zbrojnych w zamian za deklarację pozostawania w układzie, który dla połechtania  naszej dumy narodowej nazwano warszawskim. 
Komuniści polscy szczególnie w latach 1956 – 1980 potrafili wygrywać sprzeczności między ZSRR a  zachodem, co powodowało, że kraj pozostawał w niewiększej zależności od ZSRR niż obecnie Wielka  Brytania od USA. Na przyszłość jawiła się szansa odbudowy silnego jednonarodowego niepodległego  państwa zatwierdzonego przez czas i biologię. Państwa opartego na silnej armii i dobrze  rozbudowanym przemyśle. Państwa liczącego się w świecie politycznym i ekonomicznym. 

Niestety prowadzona latami dywersja, przez Niemcy z przyczyn etnicznych i przez USA z przyczyn  ideologicznych natrafiła na podatny grunt w elitach nie tylko dysydenckich i katolickich ale i  komunistycznych. Nie wszyscy zakładali utratę polskości a niektórym wręcz zdawało się, że ją bronią,  jednak to dzięki nim dziś Polska znajduje się w podobnej sytuacji jak przed rozbiorami.  

Znów obserwujemy przyzwolenie na wręcz agenturalne rozbijanie ekonomicznych podstaw państwa.  Zniszczono przemysł państwowy oddając go w prywatne ręce. Wycofano Polskę z różnych rynków na  wschodzi i zachodzie Europy. Wyprzedano majątek narodowy w ręce obcego kapitału. Tak osłabione  państwo zgłoszono do Unii Europejskiej, w której dominującą rolę spełnia nasz sąsiad, stary przyjaciel  – Niemcy.

Wejście do Unii jest niczym  innym jak wpuszczeniem Niemców do naszego łóżka. Tam gdzie nie  pomogły pistolety i armaty sprawę ma załatwić ekonomia.
Zadecyduje o tym zarówno dopływ  elementu niemieckiego w ramach swobodnych granic Wielkiej Europy, wykup ziem zachodnich i  północnych  jak i pewne fakty historyczne, którym Niemcy mogą nadać odpowiednią propagandową  rangę.

Mówi się, że przegrywaliśmy plebiscyty na Warmii i Mazurach, bo Niemcy dowozili ludność z głębi  Rzeszy. Zapominamy ,że często w tych wynikach plebiscytowych kilkadziesiąt tysięcy osób było za  Niemcami a kilka osób za Polską a takiej sytuacji nie da się stworzyć w sposób sztuczny chyba, że  przed przywiezieniem Niemców na dany plebiscyt wywożono z ziem Polaków.  
Zapominamy, że hasło „Jestem Polakiem"  było na niektórych ziemiach w 1945 roku podstawową  odezwą ratującą życie przed strzałem w łeb ze strony czerwonoarmisty. 
Wygrzebuję te fakty, bo w warunkach unijnych Niemcy na pewno po nie sięgną. Pamiętam jak w  marcu 2001 roku Tygodnik "NIE" w artykule "Niemiec germanił, Polak tumanił" na podstawie pruskich dokumentów sądowych w tym zeznań uczestników udowodnił, że strajk  szkolny we wrześni zorganizowała banda pijaków która i tak przed sądem nie potwierdziła swego  patriotycznego zachowania. tak też zapewne jest z wieloma dzisiejszymi etosami i bohaterami.   

W efekcie manipulacji historią według pomysłów silniejszych chociażby ekonomicznie państw, dojdzie   do kolejnego rozbioru Polski a Polska całkiem zostanie nam zabrana, gdy się nagle obudzimy i po   niewczasie spróbujemy siłą odzyskać kraj.  

Nie trzeba wiele wysiłku by obecną sytuację porównać do tej sprzed poprzedniej utraty  niepodległości. 
Tym bardziej, że istotna część społeczeństwa zaczyna  godzić się z Unią uważając to za doraźną  ucieczkę przed oszołomstwem tej części elity która powołuje się na wartości patriotyczne i katolickie. 

Generalnie roztapiamy się jako państwo i tracimy pobudzone w XX wieku przez Polską Partię  Socjalistyczną a podtrzymane przez Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą  poczucie tożsamości  narodowej. Tracimy też zdobycze ekonomiczne Polski przedwojennej jako państwa, powiększone przez  komunistów po drugiej wojnie światowej. 

Co to jest ta Polska?!  

Tysiąc lat historii czy małe państwowotwórcze pierdnięcie w XX wieku oraz kropelka nietrafionej  spermy w morzu czasu i historii świata. Nie ma się tu, co obrażać a po prostu każdy musi sobie  zdecydowanie odpowiedzieć na pytanie: Jesteśmy narodem i państwem , czy znów się rozłazimy ? 
Będziemy bezładnym państwem nie potrafiącym wybudować stadionów czy autostrad, wyrzekającym  się opieki zdrowotnej nad obywatelami, próbującym zastąpić swój bezwład  grzebanie w przeszłości  obywateli ? Czy uzasadnienie likwidacji Polski musi brzmieć przed dwoma wiekami: „całkowity rozkład  państwa". Czy jednak obronimy swoją tożsamość, stworzymy system w którym będziemy wszyscy  przekonani że polskie państwo istnieje po to by ludzie mogli sobie nawzajem pomagać, a nie się  wyzyskiwać gnoić i opluwać.

Czy więc mamy powód by się obrażać na Mołotowa, że nazwał nas „wersalskim bękartem"? 
Może po prostu facet powiedział prawdę o tym jak nas w świecie widać
i wskazał na jakiś gen wywołujący raka który posiada nasza arystokracja.  Genetycznie nasza elita potrzebuje Pana, obojętnie Rosjanina, Niemca czy Amerykanina i to tak już od śmierci ostatniego Piasta. 

Po rozbiorach  pejoratywnego znaczenia historycznego nabrało nikomu nic nie winne ciche i żyjące swoim  zasranym życiem codziennym małe miasteczko Targowica 
Ciekawe, jakie obecne fakty , miejsca i nazwiska z pierwszych stron gazet nabiorą podobnego  historycznego wyrazu i czy musimy do tego dopuścić?. 

Edmund Bared 
(2002 - 2008) 
x

Monitoring

 Monitoring 

Powrót do początku strony

 Powrót do strony głównej