Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
xxx


Autorski Tekst Czerwonego Hrabiego 

Historyjka Czerwonego Hrabiego czyli Kukułka w Koronie
xx
xx
 PARSZYWE ŻYCIE GOŁOPOLSKICH - odcinek pierwszy serialu 
xx

Pozazdrościłem sam nie wiem czego popularnemu serialowi i postanowiłem napisać swoich własnych tyle, że nie Złoto a Gołopolskich. Nie wiem jeszcze czy to będzie seria wypracowań czy tylko jeden odcinek. Jestem Wagą a Wagi z natury napalają się na coś a potem odpuszczają.

Nazwy nie kradnę ani nie zapożyczam. Wszak to inne nazwisko kończące się na „scy" podobnie jak wiele nazwisk w tej strefie klimatycznej. Tu  niejednemu psu „Burek” . Równocześnie to całkiem inny obraz Polski. Moi  Gołopolscy nie są złoci, oni są po prostu goli.

  Gołopolskich  do pierwszego odcinka znalazłem w małej wiosce, dziesięć kilometrów od najbliższego miasteczka. Mieszkają na zadupiu wsi  w parterowym walącym się domku bez światła. Srają pod gołym niebem, w pole. W domku mieszka Gołopolska z dziećmi i od czasu do czasu z kolejnymi konkubentami. Dzieci to pełna seria „co rok to prorok" jak Pan Bóg przykazał ale każdy znaczek odmienny, jakby poświęcony innym wydarzeniom. Nawet dorodne okazy. Żaden nie pokancerowany. Wiek od 4 do 25 lat. Jest w czym wybierać. Nadają się na każdą aukcję.

Jak  we wsi zginie kura to wiadomo, że Gołopolscy. Jak ktoś podprowadzi kilometr kabla elektrycznego to wiadomo, że to też Gołopolscy poprawiają policyjną statystykę. Poprawiają, bo tak naprawdę od razu wszystko wiadomo. Z miejsca zdarzenia to nie  pies tropiący ciągnie swego policyjnego przewodnika. To przewodnik ciągnie za sobą psa do ich chałupy z góry wiedząc co tam zastanie. Świat moich Gołopolskich jest mały. Gwizdną coś koło domu, sprzedadzą w jedynym złomowcu w pobliskim miasteczku i czekają potulnie w domu na Policję a najmłodsi latają po wsi żebrząc. Jeżeli usłyszysz: „Ma Pan ładny samochód!" to wiadomo, że następnym zdaniem będzie prośba o złotówkę*. Nie dasz będziesz miał porysowany samochód gwoździem.

 Gołopolskich poznałem bliżej  kiedy jedno z dzieci wybiegło mi niebezpiecznie na drogę pod samochód. Wszedłem do tego domu by zobaczyć dlaczego małe osrane dziecko biega  bez opieki po szosie w pobliżu ewidentnej ruiny. Ponadto była zima a dziecko miało na dłoniach ...skarpetki.

Domownicy zareagowali na mnie beznamiętnie jak na sto pięćdziesiątą wizytę urzędnika państwowego. Nie umiem tego odczucia opisać ale widać i czuć  było, że są przyzwyczajeni, że bywają tu wszyscy od pracowników socjalnych na policji i kuratorach sądowych kończąc, biegają po ich domu a tak naprawdę nikt im nie pomoga. No może ksiądz tu nie zagląda, bo diabeł tu mówi dobranoc a obaj panowie się nie lubią. Ponadto jak już wiemy mieszka tu i jest znana tylko matka, dzieci są nieślubne co jest niezgodnie więc z oficjalną doktryną kościoła. No i na tacę nikt z nich nie da. W każdym razie dla tych ludzi jeden narwany przejezdny, żadna różnica. Są gościnni. Nawet zamków i klamek w drzwiach nie mają, Wyłamała policja gdy parę razy wchodziła do mieszkania. Nie opłaca się naprawiać, znów przyjdą.

Gołopolska rozbroiła mnie stwierdzeniem, że nie może się podnieść z wyra bo jest jej niedobrze z głodu i podziękowała za przyprowadzenie dziecka. Podjechałem więc do najbliższego sklepu i kupiłem za 20 zł najtańszej kiełbasy, smalcu, chleba. Kiedy wyszedłem od nich przypomniało mi się, że wcześniej kupiłem i mam w schowku słodycze. Gdy wróciłem do Gołopolskich ze słodyczami, już jedli to co im dostarczyłem. Podałem słodycze pierwszemu z brzegu .Wziął nie odwracając w moim kierunku głowy. Nawet na mnie nie zwrócili uwagi albo po prostu tak byli zażenowani. Ten powrót to był na pewno nietakt z mojej strony.

 Krótko po tym najstarszy z rodzeństwa Gołopolskich Grzegorz przypadkowo zapukał do moim miejskich drzwi. Miał przy sobie dużą torbę. Okazało się, ze próbuje sił jako akwizytor. Sprzedaje jakiś podły krem, okazja, po trzy tubki w jednym opakowaniu i 25% gratis. Zaprosiłem go do środka, zrobiłem herbatę. W końcu ja też u nich w domu byłem. W domu ciężko. Mama ma jakieś alimenty na niektóre z dzieci. Opieka społeczna dodaje 100 zł na 5 dorosłych i kupę i 6 małolatów. Dorośli pisali do opieki społecznej każdy w swoim imieniu. Pani magister stwierdziła jednak, że prowadzą wspólną kuchnię i nic się nie należy a stówa na wspólną kuchnie starczy.

Akwizytor Grzegorz Gołopolski twierdzi, że to bzdura. Nawet jeżeli nie prowadzą odrębnego dorosłego życia bo nie mogą, to już chcieliby. Osobiście, ma 25 lat i jedyne chwile samodzielności przeżył pod celą .W domu nawet łóżka są wspólne. Ma już tego dość chciałby założyć rodzinę. We wsi można jedynie wynająć się do pracy w polu za 2 złote na godzinę i to nie dla wszystkich starcza. Zresztą przyszłość żadna. Do miasta daleko, autobusy drogie a ponadto kursują dwa razy dziennie; jeden o 9.00, drugi o 14.00. W drugą stronę z pobliskiego miasteczka odpowiednio za pół godziny. Próbował zbierać wzdłuż szosy puste puszki po piwie wyrzucane z okien samochodów. Marny zarobek bo takich zbieraczy jak on było więcej. Nie przyszło mu łatwo zorganizować sobie pracę akwizytora. Mama odpaliła z ostatniej zapomogi parę złotych . Pożyczał od sąsiadów Gazetę Regionalną i dzwonił na podane w ogłoszenia telefony. Dzwonił z budki telefonicznej koło sklepu. Rodzina zrobiła ściepę i pojechał do wojewódzkiego miasta na spotkanie. Było więcej takich jak on. Chodzi od kilku dni. Ludzie nie chcą kupować. Nie zarobi nawet na dojazdy. Ma tak 80% w plecy. Chyba zrezygnuje.

Szczerze mówiąc dość barczysty akwizytor w trampkach i wypłowiałym dresie z torbą w krzykliwych kolorach modnych w okresie Pop –Artu to widok powodujący przestrach  i odruch dzwonienia na Policję a niejedna stara babcia mogła na ten widok dostać zawał. Zresztą i mi w czasie rozmowy warujący w pobliżu pies poprawiał znacznie  poczucie bezpieczeństwa. 

W czasie tej rozmowy zdałem sobie sprawę, że ten młody Gołopolski jest przegrany. Państwo mu nie pomoże, kler się nie podzieli a elity nadal zgarniają pod siebie krzycząc: -  Mało, mało, mało ! Zresztą niech im będzie; Krzyczą to przywołają. W końcu biednej części społeczeństwa i tak będzie  obojętnie czy Mao Tse - Tung  czy inny diabeł, byleby było co jeść i nikt człowiekiem  pomiatał.

 Edmund Bared
( 2001 - 2008 ) 

pól roku później przeczytałem w gazecie regionalnej  o zatrzymaniu trójki Gołopolskich w tym Grzegorza za kradzież kabla trakcyjnego linii kolejowej. Tym razem towar usiłowali sprzedać w odległej o 100 km miejscowości. Tam wpadli. Są coraz lepiej zorganizowani. Mieli kumpla z samochodem. Przypuszczam ,że to Grzegorz  Gołopolski  myśli o tym jak się usamodzielnić.

 

* W pierwszej napisanej bezpośrednio po zdarzeniu wersji historyjki z 2001 roku roku pisałem o 20 groszach. Zmiana wynika z inflacji.

Monitoring

 Monitoring 

Powrót do początku strony

 Powrót do strony głównej