Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
xxx


Autorski Tekst Czerwonego Hrabiego 

Historyjka Czerwonego Hrabiego czyli Kukułka w Koronie
xx
xx
 PARSZYWE ŻYCIE RODU GOŁOPOLSKICH - odcinek 2 
xx

Na długi weekend odjechałem daleko od Gołopolskich mieszkających w pobliskiej mi wsi Zadupie, których opisywałem w „Parszywe życie Gołopolskich- część pierwsza serialu". Chciałem zapomnieć o wszystkim , w tym także i o ich istnieniu.

Odwiedziłem piękne miasto nad dużą słoną kałużą przy której brzegu  można z piachu lepić babki. Tyle w tej kałuży wody, że możesz nawet pomoczyć nogi i do woli sikać się do wody nie zdejmując gaci. Wydmy, zielony las. Śliczne alejki rowerowe wzdłuż brzegu a po tych alejkach w asyście agentów Biura Ochrony Rządu jeździ sobie rowerem robotnik. Wspaniały przykład robotnika któremu się powiodło.

Pewnego dnia bycia wśród tej przyrody zatęskniłem do cywilizacji. Oceniłem jako przyzwoite mój dresik oraz adidaski i wyglądając na coś w rodzaju "Pan Japa" zapragnąłem zwiedzić sklepy nadkałużnego miasta. Czar grodu prysnął gdy w jednym z hiper sklepów dopadły mnie jakieś dwa buty w jednej czapce z napisem "ochrona". Były barczyste z tępą miną boksera po setnym nokaucie więc się nie broniłem.
Z okrzykiem "dresiarz" buty wyrzuciły mnie na zbity pysk.

Kto mi chłopu ze wsi powie co to jest ten "dresiarz", jaka jest jego ideologia ? A w ogóle gdzie się można do Dresiarzy zapisać?

Kiedy wywalano mnie ze sklepu byłem sam. Żona z córką zwiedzała inne sklepy.
Garnitur, buty czy koszule kupuję jak mi spadną z tyłka w pierwszym sklepie do którego wejdę. Wolę księgarnie, i sklepy ze sprzętem od śrubek po samochody. Nawet kioski z gazetami stoją wyżej w hierarchii moich zainteresowań niż sklepy odzieżowe.

Dziewczyny mówiły, że gdyby coś się działo to mam przedzwonić na komórkę ale obie komórki znajdowały się w ich damskich torebkach bo zapomniały mi jeden telefon dać.

Byłem sam. Niedola rodzi przyjaźnie i nie prawda, że Polacy są wyzuci z uczuć i mają bliźnich w nosie.
Mną jako starszym człowiekiem nerwowo przecierającym klatkę piersiową w okolicy serca zainteresował się jeszcze starszy mężczyzna z rowerkiem i siateczką pod bagażnikiem roweru.
Był to jego roboczy rowerek. W domu miał też drugi rower o wiele ładniejszy używany do szczególnych okazji w tym do rowerowych spacerów po szlakach którymi jeździ też wspomniany już robotnik któremu się powiodło. Różnica między nimi przede wszystkim jedna. Mój opiekun wobec nas jako społeczeństwa nic nie przeskrobał i ochrony Boru nie potrzebuje.

W rozmowie wyszło na to, że Pan Gołopolski i jest bratem szwagra pierwszego męża tej Gołopolskiej ze wsi Zadupie. Wspólni znajomi nas jeszcze bardziej zbliżyli. Czas mijał na przyjaznej  rozmowie Odbywało się to pod niezbyt dyskretną obserwacją kolejnego dwutrepa w czapce trzymającego pudełko z anteną. Jednak święty spokój zakłócał mi tylko fakt, że ten dwutrep oparł się  o mój samochód i  bujał się z nudów a to kazało mi zerkać czy lakieru mi nie uszkodzi.

Dotychczasowy obraz tej nad kałużniańskiej miejscowości wygiął mi się całkiem kiedy Pan Gołopolski stwierdził, że bardzo nie lubi „Solidarności”. Uważa, że w ciągu kilku lat gierkowskiej Polski wyrosły z nędznych chałup podobnie jak za Kazimierza Wielkiego murowane domy. W miastach zaroiło się od samochodów. Solidarność zaś zniszczyła to co było dobre. Nie lubi tez wspomnianego robotnika który jeździ po alejkach z ochroną boru chociaż pracował z nim w jednej brygadzie. nie lubiła go też brygada. Jak wysłali go po wódkę to potem mieli dziwnego pecha.

Co sądzi o PRL?
"Wie Pan za socjalizmem kryły się racje których nie bardzo wtedy rozumieliśmy"( Błysnął mi tym elokwentnym i dość wyszukanym stwierdzeniem którego przy śmietniku się nie spodziewałem. Miał w PRL pracę. Jako robotnik czuł się bardziej wolnym niż teraz jako wolny elektron. Dziś ma poczucie uwikłania w niemoc oraz poczucie totalnej obserwacji.
Obserwacji ?
"Panie ten PESEL oraz inne systemy i spisy rejestrują człowieka nawet gdy człowiek tylko puści bąka". Pan Golopolski żyje z 400 złotowego zasiłku emerytalnego. Nie sposób z tego wyżyć i utrzymać mieszkanie chociażby takie komunalne z jedną 25 watową żaróweczką pod sufitem i wydzieloną z pokoju kuchenką. Dorabia więc zbierając złom i temu podobne. Niektóre rzeczy dają się po kosmetyce ponownie opchnąć na targowisku, jak ostatnio chociażby trochę książek i płyt analogowych.

Na leki wydaje 600 zł rocznie ale zwraca mu to jakaś fundacja. W tym roku ,jak zwykle po otrzymaniu zwrotu pieniądze wydał kupując drobiazgi i regulując długi. Tymczasem Urząd skarbowy upomniał się o 115 zł podatku od kwoty otrzymywanej z Fundacji. Okazało się później, że diabeł od naprawy dziury budżetowej postanowił mu pobrać podwójny podatek od leków. Pierwszy to ten zapłacony już przy kupnie leków, drugi od kwoty refundowanej przez prywatne fundacje. jak nie zapłaci 300 zł to przyjdzie komornik. 

Ma rodzinę , a jakże. W mieście mieszka córka ze swoim synem. Nazywa się Dupogolska. Po mężu. Od wielu lat podciera tyłki Hitlerom, Napoleonom i bardziej współczesnym wpływowym bohaterom. Jako personel niższego rzędu nie ma z tego tytułu specjalnych koneksji. W domu bieda aż piszczy.

Syn jej czyli wnuczek Gołopolskiego dwudziestokilkuletni mężczyzna po zawodówce nie może znaleźć pracy. Przez kilka lat po wojsku pracował jako malarz. Już nie może bo dostał uczulenia na farby.
Nawet teraz bo forsa potrzebna podjął się doraźnego malowania na czarno ( chodzi o sposób zatrudnienia a nie kolor ) Na którejś z kolei fusze zarzygał się i zasłabł. Wrócił do domu przez pogotowie z przekonaniem, że nie doczeka trzydziestki, że czas umierać.

"Wie Pan ,chłopak bardzo wrażliwy. Nie tyle interesują go pieniądze co osiągnięcie jakiegoś sensu w życiu. W wojsku zostać nie mógł bo armia akurat się rozlatuje i starych też zwalniają. Na farby uczulony. Szans innej pracy nie ma. Przed wojskiem był dobrze zapowiadającym się piłkarzem IV klasy. W wojsku był dobrym strzelcem. Chciałby coś robić. Robić dobrze. Takie niemieckie przekonanie do perfekcji i konieczności uzyskania satysfakcji. Moja matka była Niemką ..." - śmieje się Pan Gołopolski.
"Jako Polak wnuczek gra na łyżkach i grzebieniu aż łzy cisną się do oczu.... Chociaż diabeł wie.. . nie jest aryjskim blondynem, kiedyś jako dzieciaka z uwagi na karnację chcieli go ukraść cyganie... Mój wnuczek nudzi się i myśli. Znoszę mu książki do przeczytania. Te ze śmietników, przed sprzedaniem. ...sam nie wiem czy to dobrze... Niedawno powiedział mi, że chciałby zrobić coś wielkiego, by mógł to potem też opisać. Gdy to mówił był taki jakiś dziwnie chłodny ... "
Tu Pan Piotr zamilkł i zamyślił głęboko.

Dwie godziny minęły zanim moje dziewczyny zorientowały się że nie mam z nimi kontaktu. Stało się tak dopiero, gdy moja córka chciała sprawdzić co z tatusiem się dzieje i zadzwoniła do torebki stojącej obok mamusi czyli  mojej żony. Wpadły trochę w panikę ale odnalazły mnie w dobrej formie.

Usiadłem na tylnim siedzeniu samochodu. pokiwałem dwutrepom. Pan Gołopolski już zniknął w śmietniku.
Myślałem  o wnuku pana Piotra Gołopolskiego – Dupogolskim. Jak pokieruje swoim dalszym życiem, co zrobi by spełniły się jego marzenia o tym by zaznaczyć swoje jestestwo w kraju w którym nikt dostrzegać nie chce ani jego, ani jego problemów , jego zdolności, człowieczeństwa czy ambicji.

Edmund Bared
2001 - 2008)


PS. Według ostatniej informacji Pan Gołopolski przebywa w Domu Opieki Społecznej na ulicy Hallera (dawna Karola Marksa) a wnuczek Gołopolskiego Dupogolski odbywa karę pozbawienia wolności. Za jakiej wielkości czyn swego życie nie ustaliłem. Zresztą po co ? Kogo to obchodzi. A pani Dupogolska ma coraz to nowych klientów spośród tych co myślą iż coś znaczą w historii, że są wielcy i z tego tytułu zastanawiają się dlaczego muszą chodzić do klopa i srać jak pospólstwo. buntują się wiec i walą w pory a ona podciera im tyłki zarabiając na życie.

Monitoring

 Monitoring 

Powrót do początku strony

 Powrót do strony głównej